Blog › Fundamenty i postawy
Szukamy przyczyn, nie winnych — jak badać zdarzenia, żeby się z nich uczyć
Bartosz Kuniewicz · HSEQ Manager · ok. 3 min czytania
Po każdym zdarzeniu firma staje przed wyborem, który przesądza, czy z tego zdarzenia czegokolwiek się nauczy. Można szukać winnego — ustalić, kto zawinił, ukarać i zamknąć sprawę. Albo można szukać przyczyny — zrozumieć, co pozwoliło na to zdarzenie, i to zmienić. To wygląda podobnie, ale prowadzi w dwa zupełnie różne miejsca. Bo znajdź winnego, a zamkniesz sprawę. Znajdź przyczynę, a zamkniesz ryzyko.
Człowiek to zwykle objaw, nie przyczyna
Najłatwiej powiedzieć „to była wina pracownika — nie uważał". I często to nawet prawda na poziomie ostatniego ogniwa. Ale to rzadko jest przyczyna źródłowa. Zwykle jest tylko objawem czegoś głębszego:
- procedura była zła albo niemożliwa do wykonania,
- brakowało narzędzi, sprzętu albo czasu,
- panowała presja i pośpiech,
- była luka w szkoleniu albo w komunikacji.
Jeśli zatrzymasz się na „człowiek zawinił", zwolnisz albo ukarzesz jedną osobę — a warunki, które doprowadziły do zdarzenia, zostaną nietknięte. I czekają na następną osobę.
„5x dlaczego" — droga od objawu do przyczyny
Najprostsze narzędzie, żeby przebić się przez objaw do przyczyny, to pięć razy „dlaczego". Pracownik poślizgnął się na oleju. Dlaczego? Bo była plama. Dlaczego? Bo maszyna cieknie. Dlaczego? Bo uszczelka jest zużyta. Dlaczego? Bo nie ma przeglądów prewencyjnych. Dlaczego? Bo nikt za nie nie odpowiada. Zobacz, jak daleko jesteś od „pracownik nie uważał". Prawdziwe działanie korygujące to nie „ukarać pracownika", tylko „wprowadzić przeglądy". Dopiero to zamyka ryzyko.
Obwinianie zatrzymuje naukę
Jest jeszcze drugi, cichy koszt polowania na winnych — i to on jest najgroźniejszy. Kiedy ludzie widzą, że po zdarzeniu leci kara, przestają zgłaszać. Zamiatają pod dywan, zacierają ślady, milczą. A wtedy tracisz dostęp do informacji, na której polega całe uczenie się organizacji. Obwinianie nie tylko nie usuwa przyczyny — ono odcina Cię od możliwości poznania kolejnych. Firma, która karze za zdarzenia, ślepnie. Firma, która się z nich uczy, widzi coraz więcej.
Jak badać zdarzenie — bez polowania
- Zbieraj fakty i oś czasu, nie oceny. „Co się wydarzyło i w jakiej kolejności", a nie „kto zawinił".
- Pytaj „dlaczego" tyle razy, ile trzeba — aż dojdziesz do warunków, nie do osoby.
- Szukaj systemu, nie kozła ofiarnego. Pytanie brzmi „co w naszym sposobie pracy na to pozwoliło?".
- Kończ działaniem korygującym, nie karą. Efektem dochodzenia ma być zmiana warunków, która sprawi, że to samo się nie powtórzy.
To nie znaczy, że nikt nigdy nie ponosi odpowiedzialności — o tym była lekcja o sprawiedliwym traktowaniu. Świadome, lekkomyślne łamanie zasad ma konsekwencje. Ale domyślnym trybem po zdarzeniu jest pytanie „dlaczego?", a nie „kto?".
Jedno zdanie do zapamiętania
Obwinianie kończy naukę. A bez nauki ten sam wypadek wróci — tyle że z inną twarzą. Wybór między „kto zawinił" a „co na to pozwoliło" to tak naprawdę wybór między zamknięciem sprawy a zamknięciem ryzyka.
Chcesz badać zdarzenia tak, by prowadziły do zmian, a nie do kar? Moduł zgłoszeń i analizy w platformie Lider Kultury Bezpieczeństwa prowadzi od zdarzenia przez przyczyny do działań korygujących. Sprawdź w darmowym pilotażu: liderkulturybezpieczenstwa.pl.
---