Blog › Zagrożenia w miejscu pracy
Praca na wysokości — asekuracja, sprzęt i plan ratunkowy (o którym się zapomina)
Bartosz Kuniewicz · HSEQ Manager · ok. 3 min czytania
Upadki z wysokości od lat są w czołówce przyczyn wypadków śmiertelnych w pracy. I co najbardziej boli — ogromna ich część jest do uniknięcia prostymi środkami, które ktoś „tym razem" pominął. Praca na wysokości to obszar, gdzie nie ma miejsca na „na chwilę" i „jakoś to będzie". Zobaczmy, jak podejść do niej z głową.
Zacznij od hierarchii, nie od uprzęży
Odruch jest taki: „praca na wysokości — dajmy uprząż". Ale to, jak przy każdym zagrożeniu, zaczynanie od dołu. Właściwa kolejność wygląda tak:
- Wyeliminuj pracę na wysokości — czy w ogóle trzeba tam wchodzić? Może da się zrobić to z poziomu ziemi, teleskopem, z podnośnika?
- Ochrona zbiorowa — jeśli trzeba wejść, w pierwszej kolejności balustrady, barierki, siatki bezpieczeństwa. Chronią wszystkich i nie zależą od tego, czy ktoś się wpiął.
- Ochrona indywidualna — dopiero na końcu uprząż z linką i punktem kotwiczenia, gdy nie da się zabezpieczyć zbiorowo.
- Plan ewakuacji i ratunku — o tym za chwilę, bo to element, który ginie najczęściej.
Zanim wejdziesz — sprawdź
Cztery rzeczy, które trzeba sprawdzić za każdym razem, nie „bo wczoraj było dobrze":
- Sprzęt — uprząż, linka, amortyzator: stan, terminy przeglądów, brak uszkodzeń.
- Punkt kotwiczenia — czy naprawdę wytrzyma szarpnięcie przy upadku. Zły punkt kotwiczenia to uprząż, która niczego nie zatrzyma.
- Warunki — pogoda, wiatr, stan podłoża, oblodzenie.
- Plan ratunkowy — co zrobimy, jeśli ktoś zawiśnie na linie.
Dlaczego „2 metry" to nie „nisko"
Pokutuje przekonanie, że groźna jest dopiero „duża" wysokość. To błąd. Nawet upadek z dwóch metrów może zabić — o skutku decyduje nie subiektywne „dużo/mało", tylko fizyka: sposób upadku, podłoże, na co się spadnie. Dlatego pracy na wysokości nie dzielimy na „poważną" i „taką sobie". Zasady obowiązują od momentu, w którym upadek może zrobić krzywdę.
Plan ratunkowy — element, o którym się zapomina
To najczęściej pomijana część i zarazem jedna z najważniejszych. Gdy uprząż zadziała i zatrzyma upadek, człowiek zawisa na linie — i tu pojawia się trauma zawieszenia: bezwładne zwisanie w uprzęży może w ciągu kilku–kilkunastu minut doprowadzić do ostrego niedokrwienia i utraty przytomności. Dlatego uprząż bez planu, jak szybko ściągnąć zawieszoną osobę, to tylko połowa zabezpieczenia. Zanim ktoś wejdzie na wysokość, musi być odpowiedź na pytanie: „jeśli zawiśnie, jak i w ile minut go ściągniemy?".
Jedno zdanie do zapamiętania
Uprząż bez pewnego punktu kotwiczenia i bez planu ratunku to nie ochrona — to złudzenie ochrony. Na wysokości „prawie bezpiecznie" nie istnieje.
Chcesz mieć pewność, że prace na wysokości są planowane, a nie improwizowane? Zezwolenia na pracę i checklisty w platformie Lider Kultury Bezpieczeństwa porządkują to zanim ktoś wejdzie. Sprawdź w darmowym pilotażu: liderkulturybezpieczenstwa.pl.
---